— W takim razie udowodnij — odwróciła się do niego, a w jej oczach było tyle nadziei i strachu jednocześnie, że aż zabrakło mu tchu. — Zadzwoń do Swiety. Teraz. I powiedz, że nie może przyjechać.
— Lena…
— To ultimatum, Anton — wyprostowała się, a on zobaczył w niej tę siłę, za którą kiedyś ją pokochał. — Albo do niej dzwonisz i mówisz prawdę, albo ja zostaję w mieście, a ty spędzasz Sylwestra sam. Albo z nimi — jak chcesz. Ale beze mnie.
— Nie możesz tak…