Khalid zatrzymał się. Jego oczy lekko się rozszerzyły, zaskoczony. Nie słowami. Ale faktem, że wypowiedział je mężczyzna w stroju sprzątaczki.
„Proszę”, powiedział cicho, wciąż po arabsku.
Kierownik hotelu poczuł, że grunt usuwa mu się spod nóg.
Lucia wzięła głęboki oddech.
„Apartament Prezydencki jest zajęty, ale sala konferencyjna na ósmym piętrze jest wolna i lepiej wyciszona. Po szybkiej reorganizacji twój zespół będzie miał tam wszystko, czego potrzebuje. Poza tym, dziesięć minut drogi stąd jest prywatna willa, siostrzany obiekt hotelu. Dyskretna. Bezpieczna. Znacznie bardziej odpowiednia na poufne spotkania.
Khalid milczał przez kilka sekund. Potem się uśmiechnął.
Rzadki uśmiech.
„Wreszcie ktoś myślący” – powiedział.
Zwrócił się do dyrektora.