Nikt nie przyszedł na urodziny mojej córeczki

— Jestem Vasile, ale wszyscy mówią na mnie Lupul. Twój ojciec był dla mnie jak brat.

Za nim pozostali motocykliści kiwali głowami z aprobatą, niektórzy okazując szacunek. Nie byli po prostu „chłopakami z motocyklami”, jak niektórzy ich nazywali. W ich spojrzeniach wyczuwałam lojalność, ból straty, ale także pragnienie wypełnienia pustki, której nikt nie jest w stanie całkowicie załatać.

— Otrzymałem twój list — kontynuował, wyjmując starannie złożoną kartkę papieru. — Pięknie napisałaś, dzielna dziewczyno. Powiedziałaś nam, że dziś kończysz osiem lat i że co tydzień śnisz o swoim ojcu… i że chciałabyś, chociaż raz, mieć przy sobie kogoś, kto by się o niego troszczył.

Ana zaczęła płakać, ale nie ze smutku. To był płacz zmieszany z ulgą, wzruszeniem i nadzieją. Zakryłam usta dłonią, próbując powstrzymać łzy. Wilk pochylił się lekko, spojrzał jej w oczy i powiedział: