Nikt nie przyszedł na urodziny mojej córeczki

— Wiesz, co zawsze mówił nam twój ojciec? „Bądźcie ludźmi, nie tylko motocyklistami. Kiedy ktoś jest w potrzebie, nie omijajcie go, jakby nie istniał”. I oto jesteśmy.

Inny motocyklista, młodszy, z kolorowymi tatuażami, wyjął z kieszeni małe pudełko zawinięte w zwykły papier.

— To od nas, dla ciebie — powiedział. Nie wiedzieliśmy, co ci się podoba, ale… miejmy nadzieję, że trafimy w dziesiątkę.

Ana wzięła pudełko ostrożnie, jakby było z cienkiego szkła. Otworzyła je powoli, a w środku znalazła bransoletkę z zawieszką w kształcie motocykla, z wygrawerowanym napisem: „Odwaga”.

— Odwaga nie oznacza, że ​​się nie boisz — powiedział Wilk. Odwaga oznacza, że ​​idziesz naprzód, nawet gdy się boisz.

Następnie, niespodziewanym gestem, odwrócili się do swoich motocykli i wyjęli z bocznych skrzynek nie piwo, nie bomby dymne, nie skórę i metal… ale prezenty dla dzieci: gry, kolorowanki, pluszaki, sok i ciasteczka. Jeden z nich przyniósł nawet mały głośnik i zaczął puszczać ulubioną muzykę dzieci, nie hard rock, ale wesołe piosenki.

— Pokażmy Mihai, że dotrzymujemy słowa! — krzyknął Wilk.