— Moja mama jest w szpitalu — kontynuował, z głosem złamanym —. Dziś mi powiedzieli, że jeśli nie zdobędę pieniędzy, już jej nie będą opatrywać.
Jeden z policjantów złapał go за rękę.
— To powinieneś był przemyśleć wcześniej.
Ale chłopak mówił dalej, jakby musiał się wydobyć przed tym, jak się utonie.
— Jestem trzy dni bez jedzenia. Nikt mi nie dał pracy. Nikt mi nie uwierzył. Już nie wiedziałem, co zrobić.
Julián poczuł suchy cios w piersi.
Bo znał ten wzrok.
Wzrok kogoś, kto już nie myśli racjonalnie.
Kogoś, kto czuje, że cały świat zamknął mu wszystkie drzwi.
Policjanci zabrali go.

Radiowóz zniknął w deszczu.
A autobus pozostał nieruchomy, jakby właśnie przeżył coś większego niż napad.
Tamtej nocy wieści rozeszły się szybko.
Niedługo pojawił się film nagrany przez jednego ze studentów.
Widać w nim było wnętrze autobusu.
Głos złodzieja.
Krzyki.
I przede wszystkim, moment, w którym Tango skacze bez strachu, żeby powstrzymać uzbrojonego mężczyznę trzy razy większego od niego.
O świcie film był wszędzie.