NIKT NIE WYOBRAŻAŁ SOBIE, ŻE NAJCIISZE kierowca na trasie ukrywał, obok swojego kierownicy, jedyny powód, dla którego wciąż żył.

— Zamknij się!

Głos na końcu się załamał.

Tylko troszeczkę.

Wystarczająco.

Tango zaszczekał.

Jeden raz.

Głośno.

A napastnik zrobił jeszcze jeden impulsywny krok do przodu.

Właśnie wtedy autobus poślizgnął się.

To trwało chwilę.

Może mniej.

Opony ślizgały się po warstwie wody.

Pojazd lekko przechylił się na bok.

Krzyki.

Torby spadły.

Starszy mężczyzna uderzył w okno.

Julián wykręcił kierownicę ze wszystkich sił.

Cudem odzyskał kontrolę.

Ale złodziej stracił równowagę.

Uderzył w jedną z rur w korytarzu.

Broń wystrzeliła i spadła blisko środkowych siedzeń.