NIKT NIE WYOBRAŻAŁ SOBIE, ŻE NAJCIISZE kierowca na trasie ukrywał, obok swojego kierownicy, jedyny powód, dla którego wciąż żył.

Wszystko wydarzyło się nagle.

Jedna pasażerka krzyknęła.

Chłopak próbował kopnąć broń dalej.

Złodziej rzucił się za nią.

I Tango skoczył.

Nikt nie wiedział, jak to małe ciało poruszyło się tak szybko.

Skoczył z siedzenia.

Przebiegł po krawędzi tablicy.

I rzucił się wprost na nogę mężczyzny.

To nie był zjadliwy atak.

To był desperacki akt.

Odważny.

Czysty.

Złodziej wydał krzyk i się potknął.

Tamten moment wystarczył.

Dwóch pasażerów rzuciło się na niego.

Jeden trzymał go za szyję.

Drugi za ramię.

Kobieta z torbami, drżąca, kopnęła broń pod siedzenie.