Poranek minął szybko na zamawianiu zadań, wypełnianiu raportów, poznawaniu systemu. Za jej plecami nie ustawały szeptane komentarze.
— Hej, nowa! — zawołała Vira, gdy Julia kończyła trudny raport. — Kawę, czarną, bez cukru. Szybko!
Julia odwróciła się spokojnie:
— Przepraszam, ale nie jestem posłańcem. Mam swoje zadania, znacznie ważniejsze niż twój napój.
Odwzajemniony uśmiech zignorował szyderstwa. Vira skrzywiła się, urażona, a Julia zrozumiała: rozpoczęła się wojna.
Na lunch recepcjonistka Olga zaprosiła Julię. — Nikt tu nie informuje nowych o stołówce. Chodź ze mną.
Podczas drogi Olga tłumaczyła zasady, korytarze i układy biurowe. Julia słuchała pobieżnie — bardziej czuła elektryczną atmosferę wyzwania.
Po południu pierwszy podstęp: Vira i Inna oddaliły się od jej biurka, udając, że nic nie robią. Julia milczała, notując w pamięci.
Wieczorem biuro opustoszało, ale napięcie pozostało w powietrzu. Planowanie eliminacji nowej było jasne, choć niewypowiedziane.