Arina zawsze była cicha. Ale nie dlatego, że bała się mówić lub czuła się samotna. Jej milczenie było świadome – jak oddech, jak pauza przed słowem, które naprawdę warto wypowiedzieć.

W jej rodzinie nie liczyła się ilość wypowiedzianych słów, lecz ich waga. Każde z nich musiało nieść ze sobą znaczenie. A jeśli można je było zastąpić milczeniem – lepiej było zamilknąć.