O 2:19 w nocy siedmioletnia dziewczynka wybrała numer służb ratunkowych,

Linia cicho kliknęła — nie zerwała się, ale coś się zmieniło: teraz w słuchawce było słychać przytłumione kroki i lekkie szuranie materiału. — Ja… ja zakładam kurtkę — wyszeptała Eliza, starając się mówić tak samo spokojnie jak wcześniej, ale jej oddech już się rwie. — Świetnie sobie radzisz — odpowiedziała łagodnie dyspozytorka. — Jestem z tobą cały czas. Nie jesteś sama. Zaskrzypiały drzwi wejściowe. W nocnej ciszy ten dźwięk zabrzmiał zaskakująco głośno. Na zewnątrz było zimno.