O 2:19 w nocy siedmioletnia dziewczynka wybrała numer służb ratunkowych,

Eliza ich nie usłyszała. Siedziała tylko, mocno ściskając brzeg koca, i po raz pierwszy tej nocy jej ramiona odrobinę się rozluźniły. Syreny znów się włączyły — tym razem w stronę szpitala. I małe miasteczko Villers Creek jeszcze długo nie wiedziało, jak blisko tej nocy jedna cicha, uważna siedmiolatka odsunęła nieszczęście.