O 2:19 w nocy siedmioletnia dziewczynka wybrała numer służb ratunkowych,

Na sekundę zamilkł — szczerość walczyła z ostrożnością. — Lekarze robią wszystko, żeby im pomóc — odpowiedział łagodnie. — I wiesz co? Dzisiaj ich uratowałaś. Dziewczynka zamrugała. — Naprawdę? — Naprawdę — skinął głową.

W tym czasie medycy wynosili już rodziców na noszach. Ich twarze były blade, nieruchome, ale klatki piersiowe ledwie zauważalnie się unosiły. Ratownik, przechodząc obok radiowozu, powiedział cicho do partnera: — Jeszcze dwadzieścia minut i byłoby za późno. Słowa zawisły w zimnym nocnym powietrzu.