„O jakich pieniądzach, mamo?” – zapytała mnie córka, kiedy wróciłem z frontu

Mój głos był cichy. Zbyt cichy.

Otworzyłem jeden z arkuszy i przeczytałem na głos.

— Miesięczny przelew: 50 000 zł. Za dziewięć miesięcy. Razem: 450 000 zł.

Podniosłem wzrok.

— Chcesz kontynuować?

Mama zaczęła się jąkać.

— My… myśleliśmy, że nie wrócisz… też musieliśmy się upewnić…

— Upewnić się? — powtórzyłem. Z dziecięcych pieniędzy?

Catălina siedziała na krześle, mała i milcząca. Splotła dłonie na kolanach, jakby zrobiła coś złego.

To bolało mnie najbardziej.

Nie samochód. Nie płytki. Nie wakacje.

To, że moja córka zaczęła uważać się za ciężar.

— Od kiedy pracujesz? — zapytałam cicho.

— Od września… tylko po szkole… — wyszeptała. To nic trudnego, mamo.