Otarła łzy grzbietem dłoni i spuściła wzrok, zawstydzona, jakby przyłapano ją na kradzieży czegoś, co do niej nie należało.
„Proszę pana… ja… przepraszam…” wyjąkał. „Właśnie kończyłem. To się więcej nie powtórzy”.
Leonardo nie odpowiedział od razu.
Delikatnie zamknął za sobą drzwi.