On był samotnym milionerem, ona jego niewidzialną pracownicą. Pewnej

Pokręciła głową.

—Już zamówiłem to samo co zawsze.

—W takim razie zamów inny.

Ich oczy się spotkały.

Coś niewidzialnego poruszyło się między nimi.

Pęknięcie w ścianie.

Most tam, gdzie kiedyś była odległość.

Maria ponownie zamknęła oczy.

Ale tym razem nie prosiła, żeby przestać być sama.

Prosił o odwagę.

Zdmuchnąwszy świeczkę, Leonardo klasnął raz.

Powoli.

Głupi.

Jakbym uczył się czegoś nowego.

I być może tak było.

Zapadła cisza innego rodzaju.

Nie jest to niekomfortowe.