W tym momencie podeszła do nich starsza kobieta o śnieżnobiałych włosach, trzymająca drżącymi rękami pusty kubek.
Opiekowała się samotnym staruszkiem, nie oczekując niczego w zamian.
„Przepraszam, kochanie” – powiedziała nieśmiało do Mary – „czy mogłabyś mi powiedzieć, gdzie jest cukier? Czasami zapominam, gdzie co leży”.
Mara poczuła, że czas się zatrzymał. Przez sekundę zobaczyła Waltera w oczach tej kobiety.
„Oczywiście” – powiedziała Mara, delikatnie biorąc kobietę pod ramię. „Chodź ze mną. Jaką kawę pijesz?”
Kobieta uśmiechnęła się, a jej oczy rozbłysły, gdy poczuła się wysłuchana. „Dwie saszetki cukru, bez śmietanki”.