Otwórz plecak, natychmiast! Kamery pokazują to wyraźnie, nie ma mowy o ucieczce! Wyjmij wszystko!

Wieczorem, w swoim biurze, pani Radu ponownie obejrzała nagrania. Zobaczyła wszystko: jak Mara przez minuty patrzyła na tę parę butów, jak unosiła je pod światło, żeby zobaczyć futerko; jak przycisnęła podeszwę do policzka, przez chwilę czuła się kochana; jak potem wepchnęła je do plecaka, drżąc, jakby włożyła w nie iskierkę nadziei.

Na stole, obok zapomnianej herbaty, leżał notes z notatkami: „Bonusy świąteczne, bony, premie”. Same cyfry. Ani słowa o zimnie w dziecięcych trampkach.

Podniosła słuchawkę, wyszukała adres Mary w teczce pracowniczej i zapisała go na kartce. Potem wstała. Poszła do magazynu, wybrała nową parę butów – ten sam rozmiar, to samo futerko – poprosiła dziewczyny z działu pakowania, żeby przywiązały do ​​nich czerwoną kokardkę i wyszła.