— Mamusiu? — powiedziała niepewnie.
Kolana ugięły mi się. Oparłam się o framugę drzwi.
— Jak masz na imię? — zapytałam, głosem prawie nie słyszalnym.
— Gabriela.
Dyrektor wtrącił się niezręcznie:
— Przyszła dzisiaj rano mówiąc, że to tutaj jest jej szkoła. Podała Państwa nazwisko. Mamy wciąż zdjęcie Państwa córki w systemie… i… jest to naprawdę niesamowite podobieństwo.
Zrobiłam kilka kroków w jej stronę. Dziewczynka patrzyła na mnie z taką nadzieją, że aż mnie bolało.
— Gdzie są twoi rodzice? — zapytałam.
Ona wzruszyła ramionami.
— Nie wiem. Mieszkałam w ośrodku… ale jedna pani powiedziała, że ktoś po mnie dzisiaj przyjdzie.
W tym momencie drzwi za mną się otworzyły.
Nicu.