— Panie, chłopiec mieszkał ze mną w sierocińcu!

Mężczyzna znieruchomiał. Jego usta zadrżały, a po policzkach popłynęły łzy mieszające się z brudem.

Objęli się mocno, bez słów.

Po chwili Mirek wyszeptał:

— Myślałem, że już mnie nie szukacie…

Adrian położył dłonie na jego ramionach.

— Szukałem cię całe życie. I już nigdy cię nie stracę.

Tego dnia dwaj bracia odzyskali to, co los im odebrał.

A wieczorem w willi nad morzem portret Michała został zdjęty ze ściany — nie z bólu, lecz dlatego, że nadzieja przestała być obrazem.

Stała się rzeczywistością.