Mężczyzna znieruchomiał. Jego usta zadrżały, a po policzkach popłynęły łzy mieszające się z brudem.
Objęli się mocno, bez słów.
Po chwili Mirek wyszeptał:
— Myślałem, że już mnie nie szukacie…
Adrian położył dłonie na jego ramionach.
— Szukałem cię całe życie. I już nigdy cię nie stracę.
Tego dnia dwaj bracia odzyskali to, co los im odebrał.
A wieczorem w willi nad morzem portret Michała został zdjęty ze ściany — nie z bólu, lecz dlatego, że nadzieja przestała być obrazem.
Stała się rzeczywistością.