—Panie, mój ojciec ma dokładnie taki sam zegarek jak pański

Przytulił go.

Emil zamarł. Nie wiedział, co zrobić z rękami. Nie był przytulany od lat. Potem powoli chwycił się swojej drogiej marynarki, a jego palce drżały.

Robert płakał.

Nie dyskretnie. Nieskrępowanie.

Płakał jak człowiek, który stracił wszystko.

„Wybacz mi” – powiedział. „Nie mogę już znieść twojego ojca… ale proszę, zostaw mnie w spokoju”.

To był pierwszy raz, kiedy Emil poczuł, że nie jest już sam na świecie.

Tego samego wieczoru Robert odwołał wszystkie spotkania. Zabrał chłopca do domu. Kupił mu ubrania. Zabrał go do lekarza. Następnego dnia sam poszedł na cmentarz.

Długo stał przed grobem Mihaia.