Paweł spojrzał na niego.
—Bo służyłeś swojemu krajowi. Bo przeżyłeś, gdy dwudziestu twoich towarzyszy nie przeżyło. Bo żyłeś na ulicy przez osiem lat i nikt ci nie pomógł. Bo śpiewasz moją piosenkę, jakbyś rozumiał, co ona znaczy. Bo mogę pomóc, a ty potrzebujesz pomocy. Dlatego.
Tommy zaczął płakać. Naprawdę płakać. Nie tymi cichymi łzami co wcześniej. Szlochami, które wstrząsały całym jego ciałem.
—Nie zasługuję na to.