Ana poczuła, jak nogi uginają się pod nią, a ręka trzymająca kopertę wyraźnie drży. Marius spojrzał na nią zmieszany, nie rozumiejąc, dlaczego matka nie może wydusić z siebie ani słowa. Daniel zrobił krok naprzód, jakby bał się, że jeśli nie podejdzie bliżej, zniknie mu z oczu.
„Nie mogę w to uwierzyć… po tych wszystkich latach” – mruknął z wilgotnymi oczami.
Ana przełknęła ślinę i spróbowała odzyskać głos.
„Nie przyszliśmy po nic innego, jak tylko oddać ci pieniądze” – powiedziała, wbijając wzrok w ziemię. „To wszystko”.