Dotarłam do Piotra w trzy godziny. Czekał na mnie. Okazało się, że ich „kłótnia” sprzed dziesięciu lat była inscenizacją — Marek już wtedy zaczął podejrzewać, czym zajmuje się ich rodzina, i posłał brata jak najdalej dla jego bezpieczeństwa.
Razem przekazaliśmy dane do wydziału wewnętrznych dochodzeń w innym stanie. Okazało się, że tego wieczoru ojciec wstrzyknął Markowi środek, gdy ten potknął się na schodach. Upadek był jedynie zasłoną do zatrzymania serca.
Dziś:
Mój ojciec odbywa dożywotnie więzienie. Jego współpracownicy z firmy Marka stanęli przed sądem. A na moim oknie w nowym domu stoi nowy kwiat. Teraz w jego ziemi nie ma tajemnic — tylko nadzieja, że prawda zawsze znajdzie sposób, by wzrosnąć, nawet przez rozbity marmur i lata milczenia.