— Jesteś Rumunką, mówiłam im. Jesteś moja. Tylko to się liczy.
Prawie nigdy nie mówiłam o ich ojcu. Po prostu odszedł. Bez wyjaśnień. Bez przeprosin.
Szukałam prawdy w milczeniu.
Prosiłem o akta, pytałem lekarzy, pukałem do drzwi. Po latach dowiedziałem się czegoś, co zaparło mi dech w piersiach: w młodości Ion został włączony do badań medycznych, nie rozumiejąc dokładnie, na czym one polegają. Eksperymentalnego leczenia, przeprowadzonego zanim się poznaliśmy, które zmodyfikowało jego DNA. Był nosicielem rzadkiego, afrykańskiego genu, odziedziczonego po starej gałęzi rodziny, o której nikt nigdy nie mówił.
Dzieci były jego.
Ale Ion nie chciał o tym słyszeć. Ani wtedy. Ani później.
Aż do pewnego dnia.