Płakałam długo. Nie cicho, nie powstrzymywana

Jadłem powoli, bojąc się, że wszystko zniknie, jeśli się pospieszę. Ciepłe jedzenie rozeszło się po mnie, przywracając mi siły. Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, ile czasu minęło, odkąd ostatni raz porządnie jadłem. Nie „wyciskałem” ani nie połykałem wody, po prostu jadłem.

Kiedy talerz był pusty, dał znak kelnerowi, zapłacił i wstał.

"Jak masz na imię?"

„Anno” – odpowiedziałem. Mój głos był ochrypły.