Po dziesięciu latach małżeństwa mój mąż oznajmił, że chce podzielić wszystko między nas

Tego samego dnia zadzwoniłem do starego prawnika, poważnego dżentelmena z Ploeszti, który pomagał nam z dokumentami firmy. Powiedziałem mu tylko tyle:

„Chcę dokładnie wiedzieć, ile mi się należy”.

Następnego dnia byłem w jego biurze.

Położyłem niebieską teczkę na stole.

Przeczytał ją.

Uniósł brwi.

„Czy on wie?” – zapytał mnie.

„Nie sądzę”.

Powoli zamknął teczkę.

„Wtedy myślę, że będzie miał niespodziankę”.

Nie spieszyłam się.

Pozwoliłam mu myśleć, że jego plan działa.