W drzwiach pojawiła się elegancka kobieta, z włosami spiętymi w idealny kok i nieskazitelnie białym fartuchem. Zamrugała ze zdziwienia, po czym skrzyżowała ramiona na piersi, jakby chciała się osłonić przed czymś niewidzialnym.
— Jak sobie wmówiłeś swoje imię? — zapytała zimnym głosem, który w niczym nie przypominał matczynego.
— Alexandru… — powtórzył powoli. — Alexandru Radu.
Kobieta drgnęła. Zapomniane imię, pogrzebane pod latami milczenia i komfortu, drapało jej duszę. Ale jej spojrzenie natychmiast stwardniało.