Rano przyszła Mariana. Ciepła kobieta o łagodnym spojrzeniu stanęła przed Lucią i wysłuchała jej opowieści. Początkowo dziewczynka ledwo mogła wydusić słowo, ale stopniowo zaczęła się otwierać. Opowiedziała wszystko, od pogrzebu po noc, którą porzucono na ulicy.
Mariana i Eduard wymienili spojrzenia. Było jasne, że nie mogli tak tego zostawić.
— Lucia, czy chciałabyś tu zostać na chwilę? Dopóki nie ustalimy, co będzie dla ciebie najlepsze? — zapytała Mariana.
Dziewczynka lekko zamrugała, a potem skinęła głową. Nie dlatego, że wszystko rozumiała, ale dlatego, że poczuła, być może po raz pierwszy w życiu, że ktoś się o nią troszczy.
Mijały dni, a Lucia zaczęła się przyzwyczajać do nowego domu. Eduard kupował jej ubrania, wstawiał małe biurko do pokoju gościnnego i codziennie woził ją do szkoły. Chociaż nadal budziła się w nocy z płaczem przez sen, coraz częściej rano widział ją uśmiechniętą.