Po przyjeździe na działkę Uljana zamarła tak nagle, jakby natknęła się na niewidzialną ścianę. Serce jej opadło — w domu byli ludzie. Obcy.
Uśmiech na twarzy Isabelle drgnął. — Po prostu szukałyśmy… — Dokumentów? — przerwała Claire, a jej głos stał się chłodniejszy. Teściowa zmrużyła oczy. — A więc jednak znalazłaś.
No proszę. Claire powoli wypuściła powietrze. — Znalazłam co? Przez kilka sekund patrzyły na siebie w milczeniu. Pierwsza nie wytrzymała nieznajoma.
— Isabelle, mówiłam, że trzeba było uprzedzić… — Zamknij się, Martine — rzuciła ostro tamta. I znów spojrzała na Claire. Już bez uśmiechu. — Twój mąż zamierzał sprzedać tę działkę — powiedziała sucho Isabelle. — I część dokumentów zniknęła. Pomyślałyśmy, że mogłaś je zabrać. W Claire wszystko w środku zlodowaciało.
— Sprzedać?.. Bez mojej wiedzy? Isabelle wzruszyła ramionami. — Formalności. Chciał jak najlepiej dla rodziny. W tym momencie w głowie Claire coś kliknęło. Wszystkie dziwne rozmowy męża. Jego nagły pośpiech. Jego irytacja, gdy wspominała o działce.