Po rozwodzie kupiła opuszczoną rezydencję gangsterów – to, co w niej
Monstrualna żelazna bestia wbiła się w ścianę, a jej tarcza była zniszczona przez dziesięciolecia użytkowania. Obok niej przewróciła się mała szafka na dokumenty. Papiery rozsypały się po podłodze. Ostrożnie uklękła i je zebrała. Plany, księgi, nazwiska, kody, mapy, a na samej górze teczka z etykietą „Marshaw Confidential”.
Krew w żyłach Helen zmroziła się. Jej nazwisko w domu gangstera. I nagle zdała sobie sprawę, że nie kupiła po prostu zapomnianej rezydencji. Wkupiła się w historię, o której istnieniu nie miała pojęcia. Teczka z napisem „Marshond. poufne” drżała w dłoniach Helen. Zapadła się w spękany skórzany fotel obok zakurzonego stołu do pokera.
Cisza w sekretnym pokoju przytłaczała ją niczym mgła. Otworzyła teczkę. Wewnątrz znajdowały się pożółkłe papiery, kruche od starości, akty urodzenia, fotografie, listy pisane na kruchym papierze. Pierwsza strona zamarła. Temat: Margaret Marshand. Pseudonim: Margaret Lennox. Helen zamrugała.
Jej babcia nazywała się Margaret Marshand, ale rodzina zawsze mówiła jej, że była francuską imigrantką, cichą i powściągliwą, która pracowała jako krawcowa i zmarła przed narodzinami Helen. W raporcie było inaczej. Margaret Lennox, wymieniona jako żona Angelo Reda Lennoxa, gangstera, który był właścicielem tego domu. Serce Helen biło coraz głośniej z każdym słowem.