Po rozwodzie kupiła opuszczoną rezydencję gangsterów – to, co w niej

Według akt, Margaret zniknęła z akt FBI w 1943 roku, uznana za zmarłą po federalnym nalocie na jeden z magazynów Reda. Nikt nigdy nie został odnaleziony. Ale ostatnia strona zawierała zdjęcie, ziarniste i wyblakłe. Kobieta trzymała dziecko. Miała na sobie perłowy naszyjnik, a w jej oczach malował się strach, który przenikał czas. Helen wpatrywała się w nią.

To była jej babcia i dziecko. Data urodzenia zgadzała się z datą urodzenia jej ojca. Następnego ranka Helen pojechała do miasta. Było to małe miejsce, jedna restauracja, jeden sklep wielobranżowy i jeden podejrzany naczelnik poczty, który wyglądał, jakby żył od czasów wojny secesyjnej. Zabrała zdjęcie do lokalnego towarzystwa historycznego.

Przepraszam? – zapytała starsza pani w recepcji. – Właśnie wprowadziłam się do domu Lennoxów. Znalazłam to. Chyba z lat 40. Kobieta, której identyfikator głosił Irene, poprawiła okulary i wpatrywała się w zdjęcie. Jej usta drgnęły. – No cóż, niech mnie diabli wezmą – wyszeptała Irene. – To Margaret Lennox. Zniknęła po tym, jak federalni wkroczyli na doki.

Nikt jej nigdy nie znalazł”. Stuknęła w zdjęcie. To dziecko. Ludzie mówili, że była w ciąży, kiedy zniknęła. Nikt nigdy nie widział dziecka. Helen starała się uspokoić głos. Czy wiesz, czy miała jakichś żyjących krewnych? Nic nam o tym nie wiadomo. Nazwisko Lennoxów zbladło. A przynajmniej tak nam się wydawało. Irene zmrużyła oczy. Mówiłaś, że dopiero co wprowadziłaś się do posiadłości.