Nasze oczy spotkały się na ułamek sekundy.
Dostrzegłam zmieszanie. Potem niepokój. Potem ten wymuszony uśmiech, który miał na twarzy, gdy starał się udawać, że panuje nad sytuacją.
Ioana też to zauważyła. Lekko cofnęła rękę, ale Andriej chwycił ją ponownie, mocniej. Jakby chciał coś udowodnić.
Wiktor się nie odwrócił. Nie musiał.
„Otwórz” – powiedział spokojnie.