Po tym jak mój mąż mnie zdradził, mąż jego kochanki przyszedł mnie szukać
Otworzyłam teczkę.
Umowy. Przelewy. Zapierające dech w piersiach kwoty w lejach. Pożyczki udzielone w imieniu firmy, zabezpieczone aktywami, które, o czym nie wiedziałam, zostały już przeniesione na moje nazwisko. Dom. Samochód. Oszczędności.
Papier na papierze.
Andriej nie był na skraju bankructwa.
Przygotowywał się do odejścia.
Zostawi mnie z moimi długami i odejdzie spokojnie, z nią.
Czułam, jak mnie pali twarz. Nie ze wstydu. Ze złości.
„Dlaczego ja?” zapytałam, nie odrywając wzroku od akt.
„Bo ja też byłem do tego przyzwyczajony” – odpowiedział Wiktor. „Ioana miała dostęp do kont. Andriej do projektów. Myśleli, że jesteśmy dwiema zapracowanymi naiwniakami”.
Powoli zamknęłam akta.