W drzwiach stała chuda kobieta z niedbale związanymi włosami i bladą twarzą. Jej zmęczone oczy powoli uniosły się i zatrzymały na Vladzie.
Przez chwilę żadne z nich nic nie powiedziało.
„Ana…” wyrzucił z siebie, ledwo słysząc.
Kobieta drgnęła. Jej palce zacisnęły się na framudze drzwi. Jej wzrok zadrżał, a potem pociemniał.
„Nie… to niemożliwe…” wyszeptała.
Dziewczynka weszła do mieszkania, nie odwracając się. Vlad stał nieruchomo na półpiętrze, a jej serce waliło mu w uszach.