Na patio czekali teściowie oraz stół pełen klasycznych dań. Na trawniku stał szyld „Sprzedane” — szczegół, którego Derek nawet nie zauważył, zajęty popisywaniem się przy grillu. Gdy zobaczył Chloe, natychmiast zaczął ją wyśmiewać, nazywając jej jedzenie „pokarmem dla królików” i kpiąc z jej stylu życia. Robił to zawsze, a ona przez lata milczała, by nie psuć relacji rodzinnych.
Tym razem jednak grunt był inny — tylko nieliczni wiedzieli dlaczego. Rodzice Marka tonęli w długach i groziła im utrata domu. Chloe i Mark nie dali im jałmużny — kupili dom po cichu, pozwalając teściom w nim zostać, ale przejmując prawną kontrolę. Akt notarialny podpisano w piątek.
Grill trwał w napiętej atmosferze. Gdy jedzenie było gotowe, Chloe nałożyła sobie porcję swojej sałatki. Wtedy Derek wyrwał jej talerz z rąk i demonstracyjnie wrzucił jedzenie do kosza, ogłaszając, że zrobił jej „przysługę”. Zapadła martwa cisza. Mark ruszył w jej obronie, lecz Chloe go powstrzymała.