Podczas rodzinnego grilla moja mama spojrzała mi w oczy i powiedziała: „Gdybyś jutro zniknął, nikt by tego nawet nie zauważył

Odwiązałem wstążkę i zacząłem czytać.
Pis był kaligraficzny, piękny, pisany ręcznie.
„Zostawiam moją siostrzenicę, Ioanę Moraru, mój dom na wsi, moją bibliotekę i pudełko wspomnień.
Mam nadzieję, że pewnego dnia zrozumie, dlaczego wybrałem samotność”.

Podniosłem wzrok, zdezorientowany.
„Gdzie jest ten dom?” „W wiosce Valea Verde, 20 kilometrów stąd. To stara posiadłość, ale dobrze utrzymana. Klucze są w tej kopercie”.

Podała mi je, a zimny metal przyprawił mnie o dreszcz.

Wyjechałem stamtąd ze ściśniętym gardłem.
Jechałem wąską, wiejską drogą przez złote pola, gdy zobaczyłem zardzewiałą, żelazną bramę i małą tabliczkę z napisem Casa Speranței.
Zgasiłem silnik i przez chwilę milczałem.
Nie wiem dlaczego, ale poczułem się jak w domu.