Następnego dnia panna młoda wysiadła z białego samochodu i weszła do kościoła.
Ludzie odwracali się, uśmiechali, robili zdjęcia, a Patricio czekał na nią przy ołtarzu.
Szła spokojnie, nie czując ciężaru sukni, bez emocji, które powinny w niej być.
Kiedy ksiądz zapytał, czy zgodzi się zostać jego żoną, Adriana szeroko się uśmiechnęła.
— Nie.
Słowo to spadło na tłum niczym bomba.
Rodolfo wstał gniewnie, Beatriz zamarła, a Patricio cofnął się o krok.
Adriana zwróciła się do gości i powiedziała głośno, wyraźnym głosem:
— Rodzina, która wymaga pokory, nie zasługuje na miłość. A kobieta, która zna swoją wartość, nie podpisuje się pod utratą wolności.