Policja wydała rozkaz, aby pies policyjny zaatakował starszego weteran

Owczarek niemiecki nastawił uszy. Nie warczał. Nie próbował uciekać. Po prostu przylgnął bliżej do nogi starca, jakby świat znów stał się niebezpieczny i wiedział dokładnie, gdzie postawić ciało.

Waleria zacisnęła szczękę.

„Ten pies jest w czynnej służbie” – powiedział stanowczo. „Nazywa się Delta. Zniknął godzinę temu po szkoleniu. To pies interwencyjny. Skoro jest tu z panem, musimy założyć, że coś się stało”.

„Ja… nic mu nie zrobiłem” – wyjąkał Don Ernesto. „Przyszedłem tylko zobaczyć wschód słońca. Przybiegł… prosto na mnie. Jakby…”

Nie dokończył zdania. Bo pies w tym momencie oparł pysk o jego udo. Drobny gest, ale tak intymny, że przycisnął go do piersi.

Valeria podniosła rękę w kierunku swoich rzeczy.

„Przygotujcie się!” – rozkazał. „Jeśli pies zareaguje, nikt się nie zbliży”.

Atmosfera stała się napięta. Zatrzasnął się zamek. Zatrzeszczało radio.

—Dowódco— mruknął Mateo—pies nie jest agresywny. Jest… spokojny.