Owczarek niemiecki nastawił uszy. Nie warczał. Nie próbował uciekać. Po prostu przylgnął bliżej do nogi starca, jakby świat znów stał się niebezpieczny i wiedział dokładnie, gdzie postawić ciało.
Waleria zacisnęła szczękę.
„Ten pies jest w czynnej służbie” – powiedział stanowczo. „Nazywa się Delta. Zniknął godzinę temu po szkoleniu. To pies interwencyjny. Skoro jest tu z panem, musimy założyć, że coś się stało”.
„Ja… nic mu nie zrobiłem” – wyjąkał Don Ernesto. „Przyszedłem tylko zobaczyć wschód słońca. Przybiegł… prosto na mnie. Jakby…”