I zaczął pisać tak, jakby tworzył prawo:
Krok pierwszy: zabezpiecz wodę.
Krok drugi: oczyść teren.
I zaczął pisać tak, jakby tworzył prawo:
Krok pierwszy: zabezpiecz wodę.
Krok drugi: oczyść teren.
Krok trzeci: zdobądź nasiona.
O świcie trzymał już w ręku zardzewiałą motykę…
i mapa przyszłości narysowana na duszy.
Pierwszy dzień był brutalny.
Ziemia była twarda jak kamień. Ciernie raniły mu ramiona. Słońce Veracruz nie oszczędza nikogo, a już najmniej chudego chłopca z zardzewiałą motyką.
Ale Mateo nie pracował jak dziecko.
Pracował jak ktoś, kto nie ma wyboru.
Najpierw zmienił kierunek nurtu. Nie za pomocą maszyn – nie mieli żadnych – ale kopiąc wąskie rowy, które kierowały wodę w stronę bardziej żyznej części terenu. Pamiętał, że czytał, że gleba w pobliżu koryta rzeki zatrzymuje więcej składników odżywczych.
Podczas gdy inni widzieli chwasty, on dostrzegał materię organiczną.