Mężczyzna spojrzał na niego ze zdziwieniem. Matei nie błagał. Nie wyciągał ręki. Mówił po prostu wyraźnie i spokojnie.
— Wyrzuciłeś te warzywa. Mogę je wziąć? Używam ich jako nasion i jedzenia.
Sprzedawca wzruszył ramionami.
— Jeśli je poniesiesz, są twoje.
Matei podziękował mu i wyszedł z Sofią, ciągnąc skrzynię niemal większą od dziewczynki. Tego dnia zjedli zupę z przecierów pomidorowych i kiełków. To był najlepszy posiłek, jaki jedli od tygodnia.