PORZUCONE PRZEZ WŁASNE DZIECI, ODKRYWAJĄ ZAKOPANY DOM

Armand usiadł powoli na brzegu łóżka, jakby nogi go już nie trzymały.

Rosa siedziała z papierem w dłoni, ale jakby go już nie widziała. Przez jej umysł przelatywały mieszane wspomnienia: kołyska, kobieta o ciepłych dłoniach, szeptana stara piosenka. Wszystko, co uważała za sny z dzieciństwa.

— Moja matka… nie umarła? — zapytała niemal bezgłośnie.

Otworzyli ostrożnie kufer. W środku były stare fotografie, listy, rachunki, papier z długiem spłaconym co do ostatniego leja. I pamiętnik, przewiązany sznurkiem.

Rosa go otworzyła.