Poświęciła wszystko dla swojej przyszłości. Dziesięciolecia później została zabrana w miejsce, o którym nigdy nie śniła.

„Tamales z Oaxaki! Świeże i gorące!” krzyczała z ciepłem, które maskowało jej wyczerpanie.

Niektóre dni spędzała w domu sprzedawszy prawie wszystko. Innym razem wracała z resztkami, ale zawsze z czymś dla synów do jedzenia przed szkołą.

W noce, gdy z powodu opóźnień w płatnościach odcinano prąd, Marco i Paolo studiowali przy świecach.

Jednej z takich nocy Marco przerwał ciszę.

„Mamo… Chcę zostać pilotem”.

Teresa zamilkła, trzymając igłę w dłoni.

Pilot.

To słowo wydawało się ogromne. Drogie. Odległe.