“Powiedz mi kod PIN na karcie, moja mama jest w sklepie, chce kupić telefon”

Spojrzałam na niego spokojnie.

— Zakręciłam kran.

— Który kran?!

— Kran z pieniędzmi. Zakręcił.

Zaczął krzyczeć, rzucać ostre słowa, mówić, że tego pożałuje. Słuchałam go, nie przerywając. Potem powiedziałam do niego powoli i wyraźnie:

— Od teraz każdy żyje z własnych pieniędzy. Ty nie pracujesz. Twoja matka nie pracuje. Ja już nikomu nie płacę.

Zaśmiał się ironicznie.

— A gdzie ty się myślisz, że jesteś? Myślisz, że dasz sobie radę sama?

Wtedy wzięłam kopertę ze stołu.

— Dam sobie radę. To wypowiedzenie umowy najmu. Wyjeżdżam. Dzisiaj.

Zamilkł.