— Ależ z ciebie tępa idiotka! — zapiszczała Olga Pietrowna i bez chwili namysłu chwyciła ze stołu grubą książkę w twardej oprawie. — Przecież mówiłam ci, że u panny młodej wszystko ma być białe! Wszystko! Od stóp aż po welon!

Irina nawet nie zdążyła nic zrozumieć. Pierwszy cios trafił w skroń, potem w czoło.
— Co pani… co pani robi?! — krzyknęła, zasłaniając się rękami zaskoczona.