To historia o tym, jak do niektórych z nas w odpowiednim momencie przylatują aniołowie stróże i chronią przed pochopnymi decyzjami.
Irina poznała Artioma, gdy studiowała na uniwersytecie. On był młodym wykładowcą na katedrze, wyglądał niemal jak student ostatniego roku — tylko surowe spojrzenie zdradzało dojrzałego mężczyznę. W rzeczywistości miał prawie trzydzieści lat.
Irina od razu przyciągnęła uwagę Artioma Michajłowicza — długie jasnobrązowe włosy, smukła sylwetka, krótkie spódnice i cudowny uśmiech. Nie potrafił oderwać od niej wzroku i przy każdej okazji prosił, by została po zajęciach: to sprawdzić zadanie, to omówić nadchodzący projekt.