Pożar spalił całe moje domostwo

„Nie dość, że możesz. Pomogę ci ją ulepszyć”.

I tak się stało.

Znaleźliśmy piękną działkę, niedaleko wioski, w której mieszkałem całe życie. Zaczęliśmy zakładać nowoczesną farmę: małe solaria, nową stodołę, kilka zwierząt uratowanych z zamkniętych gospodarstw, małą piekarnię przy bramie, gdzie mógłbym sprzedawać ludziom chleb i ciasta. Marius zatrudniał ekipy, ale dał mi swobodę decyzji.

„To twój projekt. Ja tylko go wspieram”.

A pewnego dnia, gdy wszystko było prawie gotowe, zwróciłem się do niego i zapytałem:

„Dlaczego przyszedłeś do mnie tamtej nocy, Mariuszu? Bez pytania?”

Odpowiedział mi po prostu, tym samym czystym głosem, którym mówił jako dziecko:

„Bo byłeś pierwszą osobą w moim życiu, która czekała na mnie z otwartymi drzwiami. Ja po prostu zrobiłem to samo”.