Pracuję jako leśnik od ponad 20 lat i widziałem wiele

Szczeniak pasterza podszedł bliżej, cicho skomląc, i przycisnął mokry pyszczek do ręki Andrieja, jakby błagając go, by nie zostawiał dziecka.

Nie myśląc dłużej, leśniczy zdjął gruby płaszcz, owinął dziecko starannie i przycisnął je do piersi. Drugą ręką wziął szczeniaka i pobiegł do samochodu.

Opiekun żandarmerii popędził leśną drogą.

W wiejskiej klinice pielęgniarka zamarła, widząc, co niesie Andriej. Natychmiast wezwała karetkę i policję.

Dziecko zostało przewiezione do szpitala powiatowego. Lekarze jasno dali do zrozumienia: gdyby leżało na mrozie jeszcze pół godziny, nie przeżyłoby.

Śledztwo ujawniło okrutną historię.