Wszyscy byli oszołomieni. Nikt nie spodziewał się, że Andriej Croitoru, biznesmen, który na każdej gali przekazywał miliony, będzie bronił prostej pracownicy. Weronika zamrugała kilka razy, nie mogąc uwierzyć w to, co usłyszała.
— Co powiedziałeś? — zapytała, wymuszając śmiech. — Żartujesz, prawda?
Andriej spojrzał jej prosto w oczy. Jego zimne spojrzenie stłumiło wszelkie ślady arogancji.
— Nie żartuję. Przekroczyłaś wszelkie granice.