Protokół 7: Koniec Imperium Morrisonów

— Tak, pani prezes — odparł Arthur. — Ich konta są zamrożone, a prawnicy już pracują nad przejęciem reszty ich majątku ruchomego w ramach rekompensaty za straty wizerunkowe firmy. Będą potrzebować cudotwórcy, żeby uniknąć bankructwa.

Spojrzałam przez okno na oświetloną rezydencję, z której właśnie wyprowadzano Diane i Brendana w samym środku nocy. Wyglądali tak mali, tak żałośni.

Położyłam rękę na brzuchu, czując delikatne kopnięcie.

— Widzisz, maleństwo? — szepnęłam. — Nigdy nie pozwól nikomu uwierzyć, że jesteś słaby tylko dlatego, że jesteś dobry. Bo kiedy dobrzy ludzie tracą cierpliwość, świat zaczyna płonąć.

Samochód ruszył w noc, zostawiając za sobą ruiny imperium, które zbudowałam dla kogoś, kto nigdy na nie nie zasługiwał. Morrisonowie chcieli, żebym wzięła kąpiel. Cóż... wzięłam ją. Ale to oni ostatecznie utonęli.