Zauważyła go od razu. Wysoki, lekko zgarbiony mężczyzna w ciemnoniebieskiej koszuli siedział przy oknie. Przed nim stała nietknięta szklanka wody, a obok niej dziecięca kolorowanka i pudełko kredek.
Stop. Kolorowanka?
Podniósł wzrok, spotkał się z jej wzrokiem – i… uśmiechnął się. Nie wymuszony, nie współczujący. Po prostu tak, jakby zobaczył osobę, na którą czekał.
Elena podjechała bliżej.